ŚWIĄTECZNY ABONAMENT, wywiad z autorką, Martą Nowik
Uwielbiam świąteczne powieści! Można powiedzieć, że jestem ich fanką. Zaczynam je czytać, gdy tylko rozpocznie się adwent, zaś kończę dopiero, kiedy nadejdzie wiosna. Czułam silną potrzebę napisania tej książki. Jakbym miała przeczucie, że być może kiedyś, komuś, ona w jakiś sposób pomoże…
To słowa Marty Nowik z rozmowy z okazji premiery świątecznej książki Świąteczny abonament.
| Magda Kaczyńska: Świąteczny abonament to tytuł Twojej nowej powieści. Jakie znaczenie mają dla Ciebie święta Bożego Narodzenia? Marta Nowik: To dobry i owocny czas zatrzymania się i pochylenia się nad tym, co ważne. Czas poszukiwania drugiego człowieka, który być może, gdzieś tam po drodze, się zagubił. Czas miłości i pokoju w sercu. MK: Czy wierzysz, że Boże Narodzenie przypominając o wartościach takich jak rodzina, miłość, przebaczenie, może zmieniać ludzi? MN: To na pewno wyjątkowe święta. Dzieci na nie czekają, a dorośli niejednokrotnie muszą wtedy zmierzyć się z wieloma wyzwaniami. Podejść do trudnego człowieka i przełamać się z nim opłatkiem to naprawdę wielki wyczyn. Zmiana naszego podejścia do innych jest możliwa, jednak pod warunkiem, że się tego pragnie i coś z tym zrobi. Tu trzeba zacząć konkretnie działać.
MK: Polecasz Świąteczny abonament jako lekturę dającą chwilę oddechu w przedświątecznych przygotowaniach, jak i idealną książkę na świąteczny prezent? MN: Polecam z całego serca! To piękna historia, która wzruszy i rozbawi. Warto po nią sięgnąć. A święta i tak się odbędą! Niezależnie od czego, czy wszystko perfekcyjnie wysprzątamy, czy też nie. MK: W tym roku pod szyldem "Szarej Godziny" ukazały się dwie Twoje książki − Dotknij nieba i Apetyt na miłość. W obu pojawia się temat relacji międzyludzkich – z partnerem, matką, innymi ludźmi. To zagadnienie najbardziej Cię interesuje?
MN: Lubię dyskretnie przyglądać się relacjom. Z zainteresowaniem obserwuję, czy przekaz werbalny współgra z mową ciała, która mówi nam o wiele więcej o drugiej osobie. Człowiek jest tajemnicą. Zagadką, której do końca nie poznamy. Nieraz widzimy tylko tyle, na ile on nam na to pozwoli.
|
MK: W Świątecznym abonamencie spotykamy parę Irenę i Krzysztofa. Kim oni są?
MN: Na pierwszy rzut oka wydają się być nie najlepiej dobranym małżeństwem. Fryzjerka i niedoszły doktorant to niezła mieszanka wybuchowa. Lecą iskry, które mogą wywołać wielki pożar.
MK: Krzysztof myśli tylko o sobie…
MN: Jest skupiony na ukończeniu pracy doktorskiej, która nie idzie mu zbyt dobrze. Przez to bywa sfrustrowany. Wszystko go denerwuje. Wyładowuje się na żonie, obwiniając ją o swoje niepowodzenia.
MK: Irena wciąż walczy o związek?
MN: Stara się. Jednak w pewnym momencie ma już dosyć. Zamierza odpuścić. I gdy zdaje się, że w jej sercu zapada ostateczna decyzja, pojawia się, jak dobry anioł, jej ukochana babcia Hania.
MK: Jej przystanią jest salon fryzjerski…
MN: Kocha to miejsce. To jej bezpieczny azyl, do którego ucieka w każdej wolnej chwili. Tu może być w pełni sobą. Ma wielu przyjaciół, którzy chętnie odwiedzają ją w tym niezwykłym i pełnym ciepła miejscu.
MK: Czy tworząc postacie klientów salonu fryzjerskiego inspirowałaś się prawdziwymi historiami, opowieściami zasłyszanymi „na fotelu”?
MN: Historie bohaterów są fikcją literacką. Aczkolwiek, pewien niezwykły salon fryzjerski w Białymstoku stał się inspiracją do stworzenia przeze mnie właśnie tej historii. W pewnym sensie, przyczyniła się do tego moja fryzjerka Iwonka, zupełnie nie mając o tym pojęcia…
MK: Jaką rolę w życiu Ireny odegra Polcia, uczennica szkoły fryzjerskiej?
MN: Można powiedzieć, że zastępuje jej córkę, której bardzo pragnęła… Mimo różnicy wieku, rozkwita między nimi piękna przyjaźń. Obie mogą coś sobie dać.
MK: Pewnego dnia do salonu Ireny, jak gdyby nigdy nic, wkracza Rysiek…
MN: I wtedy wszystko się komplikuje. Ponoć stara miłość nie rdzewieje... To mężczyzna, który był kiedyś dla niej ważny. Budzą się odległe wspomnienia. Odzywa się przeszłość. Robi się naprawdę ciekawie.
MK: Na dodatek do Ireny na okres świąteczny wprowadzają się jej ukochana babcia i Tekla, teściowa z piekła rodem. To zwiastuje kłopoty?
MN: Przybycie, w tym samym czasie, obu nietuzinkowych starszych pań zwiastuje kłopoty. Jednak, jak się okazuje, owe kobiety potrafią przerwać monotonię codzienności i uczynić każdy dzień niezwykle ekscytującym.
MK: Panie obmyślają plan ratunkowy dla małżeństwa Ireny i Krzysztofa?
MN: Mają, ich zdaniem, plan idealny. Przygotowały świąteczny abonament na szczęście, który za wszelką cenę zamierzają wcielić w życie, nie pytając domowników o zdanie.
MK: Dla mnie Twoja książka jest opowieścią o zwykłych ludziach i zwykłym życiu, które może rozjaśnić życzliwość i troska.
MN: Codzienność też może być piękna. I jednocześnie dobra. Pod warunkiem, że otaczamy się życzliwymi ludźmi, dzięki którym nasza rzeczywistość staje się lepsza.
MK: W tym kontekście Świąteczny abonament nie jest przepisem na świąteczny cud…
MN: Cuda się zdarzają. Jednak, przede wszystkim, to my jesteśmy kowalami własnego losu. Wiele zależy od nas: jak żyjemy i jakich dokonujemy w życiu wyborów. Jednak, jeśli podejmiemy dobre decyzje, możemy doświadczyć cudu…
MK: Ujął mnie też psi wątek…
MN: To jest ukłon w kierunku miłośników czworonogów. Proszono mnie o kolejny psi wątek . Nie mogłam odmówić. Kocham zwierzęta, dlatego z radością wplotłam go do tej historii.
MK: Co Cię zainspirowało do napisania świątecznej powieści?
MN: Uwielbiam świąteczne powieści! Można powiedzieć, że jestem ich fanką. Zaczynam je czytać, gdy tylko rozpocznie się adwent, zaś kończę dopiero, kiedy nadejdzie wiosna. Czułam silną potrzebę napisania tej książki. Jakbym miała przeczucie, że być może kiedyś, komuś, ona w jakiś sposób pomoże…
MK: Czy pracujesz nad kolejną powieścią?
MN: Pozytywne informacje zwrotne od moich kochanych czytelników motywują mnie do pisania. Obecnie przygotowuję dla nich nową piękną niespodziankę. Mam nadzieję, że się ucieszą . Mam też pomysł na kolejną uśmiechniętą powieść świąteczną.
MK: Jak więc znajdujesz czas i na pisanie, i na rozwój zawodowy?
MN: Tworzę nowe książki w tak zwanym międzyczasie. Pisanie jest moją pasją. Jeśli coś się kocha, zawsze znajdzie się na to czas.
MK: I na zakończenie. Czego chciałabyś życzyć swoim czytelnikom z okazji świąt Bożego Narodzenia?
MN: Nadziei na lepsze jutro! Cieszcie się życiem i każdą jego, nawet najkrótszą, chwilą. I oby drugi człowiek, stający na naszej drodze, był pięknym prezentem, którym będziemy potrafili się zachwycić. Życzę także wielu wartościowych książek pod choinką! Radosnego świętowania! Wszelkiego dobra! Marta Nowik 😀
Zamówienie książki będzie łatwiejsze, gdy skorzystasz z linku: Świąteczny abonament
