Biuro Obsługi Klienta +48 22 308 66 55 - Pn-Pt 8:00-14:00 - DARMOWA DOSTAWA już od 199 PLN
2026-01-09

,,Biały Szkwał”, czyli kolejna książka Katarzyny Grochowskiej pod skrzydłami Szarej Godziny

Magda Kaczyńska: Pani ostatnia książka ,,Ostatni lot" była inspirowana rzeczywistą katastrofą lotniczą z 1980 roku. Pisząc ,,Biały Szkwał”, również sięgnęła Pani do historii. Dlaczego?

Katarzyna Grochowska: Jak sam tytuł wskazuje, w tej książce nawiązałam do wydarzeń z 21 sierpnia 2007 roku, czyli potężnej burzy, która przeszła nad mazurskimi jeziorami i którą media okrzyknęły białym szkwałem. Pamiętam tamten dzień; to było coś wstrząsającego i bardzo poruszającego dla wielu ludzi. To wciąż dość świeża historia, zwłaszcza w porównaniu z tą opisaną w „Ostatnim locie”. Poza tym Mazury to dla mnie szczególnie bliski region.

MK: Jest coś przerażającego w katastrofie, która przychodzi znienacka. Obawia się Pani bezwzględności żywiołów?

KG: Oczywiście. Wobec sił natury jesteśmy najczęściej bezradni. Nawet najlepsze ostrzeżenia nie przygotują nas w pełni na to, co może się wydarzyć. A nie wszystko da się przewidzieć.

MK: Bohaterka ,,Białego Szkwału” Alicja marzy o prawdziwym dziennikarstwie. Tymczasem…

KG: Alicja chciałaby, aby w pracy w redakcji czasopisma dla kobiet móc wspierać czytelniczki w ich problemach, pomagać im dostrzec drogę, której na pierwszy rzut oka nie widać, pokazywać, że nie są same. Jej marzeniem jest prowadzenie kącika porad. Tymczasem otrzymuje awans, który nie do końca ją cieszy, zwłaszcza gdy zostaje oddelegowana do sprawy, która wydaje jej się irracjonalna. Wie także, że aby stworzyć artykuł i zachwycić szefową, prawdopodobnie będzie musiała mocno nagiąć prawdę…

MK: Z zawieruchy, tuż nad brzegiem Śniardw, wyłonił się nagle biały koń -,,Biały Szkwał”… Przemawiający do wyobraźni obraz. Czy to echo jakiejś legendy?  A może zapis snu?

KG: Ani jedno, ani drugie. Pomysł przyszedł (jak to u mnie bywa) z zupełnie innej strony: z pewnego zdjęcia siwego konia we mgle, na które trafiłam przypadkiem w Internecie. Czasem wystarczy taki jeden obraz, żeby w głowie rozwinęła się cała historia.

MK: W każdej z Pani powieści jest obecny motyw koński. Tym razem gościnnie występują również bohaterowie innych Pani książek…

KG: Rzeczywiście, konie są u mnie dość charakterystycznym motywem, choć w „Tajemnicy pozytywki” czy „Ostatnim locie” pełnią raczej rolę symboliczną. W „Białym Szkwale” koński wątek znów jest mocniej wyeksponowany. Do tego u boku Alicji pojawia się gościnnie para głównych bohaterów z cyklu „Dolina marzeń” - to taki mój ukłon w stronę czytelników, którzy bardzo ciepło przyjęli moją debiutancką trylogię :) Dodam jednak, że „Biały Szkwał” to całkowicie odrębna historia i nie trzeba znać „Doliny marzeń”, by swobodnie czytać tę powieść.

MK: Mazury są Pani szczególnie bliskie. Pewnie zna je Pani jak własną kieszeń. Czy folwark „Idylla” w Popielnie ma swój pierwowzór?

KG: Mazury to rodzinne strony mojego śp. Taty, dlatego w dzieciństwie spędzałam tam niemal każde wakacje. Wiele miejsc opisanych w książce znam z własnych wizyt. Folwark Idylla jest zlepkiem różnych elementów, a samo Popielno to urocza miejscowość, która ma naprawdę wiele do zaoferowania, choć nie jest tak szeroko znana turystom.

MK: Jakie są pierwsze wrażenia Alicji po przyjeździe do pensjonatu i spotkaniu jego gospodarzy?

KG: Alicja zauważa, że zostaje przyjęta w dość dziwny sposób przez właścicielkę Folwarku, Judytę, i nie potrafi zrozumieć, jaki jest tego powód. Również starszy gospodarz odnosi się do niej z dystansem, a nikt nie jest szczególnie skory do rozmowy.

MK: Alicja szybko się orientuje, że za legendą o białym koniu kryje się jakaś dramatyczna historia właścicielki folwarku „Idylla” - Judyty. Ale spotykając się z mieszkańcami okolicy słyszy skrajnie różne wersje tych samych historii…

KG: Tak, to prawda. Alicja staje przed ogromnym wyzwaniem. Ma dobrą intuicję, ale trafia nie tyle na mur zmowy milczenia, co labirynt sprzecznych historii, w którym trudno jej się odnaleźć. Na szczęście może liczyć na pomoc przyjaciół.

MK: Ważnym motywem Pani książki są konsekwencje przemilczanych tragedii. Czy tajemnice mogą zniszczyć czyjeś życie? 

KG: Zdecydowanie tak. Zwłaszcza te, które przez lata pozostają zakopane, a kiedy w końcu wychodzą na światło dzienne, nabierają potężnej, często niszczącej siły, niczym tytułowy biały szkwał.

MK: Czy możemy powiedzieć, że dzięki temu śledztwu Alicja dojrzewa nie tylko jako dziennikarka, ale też jako człowiek?

KG: Tak, oczywiście. Staje ona przed niejednym moralnym dylematem, wyborem między karierą a po prostu „byciem człowiekiem”. A to bywa najtrudniejsze.

MK: Pobyt w Popielnie zmusza ją również do konfrontacji z relacjami, jakie łączą ją z partnerem Oskarem, siostrą i matką…

KG: Relacje Alicji z matką i młodszą siostrą nigdy nie były proste. Oskar, z którym tworzy szczęśliwy związek, jest jej dużym oparciem, ale w momencie przyjazdu do Popielna nagle coś w dziwny sposób pęka… Dlaczego - tego nie zdradzę :)

MK: Postacie kobiece w Pani powieści są bardzo wyraziste. Czy wzorowała się Pani na realnych kobietach?

KG: To raczej mieszanka wielu obserwacji. Bohaterki są fikcyjne, choć przy ich tworzeniu korzystam z sytuacji zaczerpniętych z życia. Alicja, która w roli drugoplanowej pojawiła się już w „Dolinie marzeń”, od początku była barwną i wyrazistą postacią. Aż kusiło, by stworzyć dla niej osobną historię :)

MK: Interesują Panią nieopowiedziane historie kryjące się w innych ludziach?

KG: Oczywiście. Wierzę, że każdy nosi w sobie niejedną fascynującą opowieść, która tylko z pozoru może wydawać się zupełnie zwyczajna.

MK: Jak Pani sądzi, każdy człowiek nosi w sobie własny „biały szkwał”?

KG: Nie wiem, czy każdy, ale z pewnością wielu z nas ma w sobie coś, co potrafi obudzić się w najmniej spodziewanym momencie, złamać nasze postanowienia, zaburzyć rutynę. Niezakończone sprawy z przeszłości, brak pojednania z samym sobą - to wszystko może stać się takim wewnętrznym „białym szkwałem”.

MK: Jak wyglądała praca nad przeplataniem teraźniejszości z retrospekcjami?

KG: Bardzo lubię retrospekcje, bo to one pokazują, co dokładnie doprowadziło do wydarzeń w teraźniejszości. W „Białym Szkwale” pisałam obie płaszczyzny oddzielnie, by mieć pełen obraz, a dopiero potem decydowałam, w którym miejscu fabuły umieścić poszczególne fragmenty z przeszłości.

MK: Jakie emocje towarzyszyły Pani podczas opisywania niepokojących zjawisk?

KG: Zawsze mocno przeżywam każdą historię razem z bohaterami. Interesuję się takimi zjawiskami, więc ich opisywanie było dla mnie przyjemnością połączoną z dreszczykiem emocji. Co więcej, niektóre elementy wydarzyły się naprawdę. Oczywiście nie zdradzę które, by nie zaspoilerować.

MK: Jakie przesłanie chciała Pani przekazać czytelnikom w zakończeniu powieści?

KG: Żeby niczego nie zdradzić, powiem tylko tyle: nie każdy biały szkwał, który nosimy w sobie, musi być niszczący.

MK: Czy pracuje Pani nad kolejną powieścią?

KG: Kolejna powieść jest już gotowa i ukaże się jeszcze w 2026 roku, ale że nie potrafię robić sobie dłuższej przerwy, to już zaczęłam pisać coś nowego. I tak, również tam pojawią się konie 😊 

 

Od redakcji: Premiera książki zaplanowana jest na 28 stycznia 2026.

 

 

 

 

pixel