Rozmowa z Agatą Sawicką, po premierze "Sukni utkanej z tajemnic"
15 lipca ukazała się nowa książka Agaty Sawickiej ,,Suknia utkana z tajemnic”. Tym samym czytelnicy poznają kolejną nietuzinkową młodą kobietę.
Magdalena Kaczyńska: Jak narodziła się Florka, która prowadzi salon sukien ślubnych i nagle kwestionuje całe swoje życie tuż przed ślubem?
Agata Sawicka: Florka to przepełniona pozytywną energią i uśmiechem młoda kobieta. Prowadzony przez nią wraz z przyjaciółką salon sukien ślubnych przynosi korzyści, a ona ma wkrótce stanąć na ślubnym kobiercu. Wszystko wydaje się idealne i przewidywane, a Florce zdaje się, że takie życie jest szczęśliwe i po prostu bezpieczne. Wszystko zmienia się, gdy za sprawą przyjaciółki trafia na plan filmowy jako statystka i poznaje tam Kacpra – wschodzącą gwiazdę polskiego kina. Na dodatek ktoś podrzuca jej paczkę, a w niej wiekową suknię ślubną, w której ukryte są tajemnicze zapiski. Wówczas poukładane życie Florki zaczyna się jej wymykać spod kontroli, ale dokąd ją to wszystko zaprowadzi – nie mogę zdradzić.
Florka narodziła się we mnie, bo ja też miałam w swoim życiu taki moment, gdy nagle wszystko zakwestionowałam i ruszyłam w zupełnie odmiennym kierunku. To było trudne, ale też budujące doświadczenie, które pokazało mi, że w życiu trzeba słuchać przede wszystkim własnego serca.
MK: Czytając książkę, ucieszyłam się, że w powieści – jak w ,,Dziewczynie z herbaciarni” - połączyła Pani dwie epoki – tym razem współczesność i początek XX wieku. Skąd to zainteresowanie przeszłością?
AS: Głęboko wierzę, że przeszłość jest bardzo znaczącą częścią mnie. Czuję z nią silną więź. Często myślę o ludziach, którzy istnieli przede mną, o minionych czasach i wydarzeniach. Uwielbiam odwiedzać stare domy, dworki, pałace, kościoły… Od zawsze jest we mnie zainteresowanie tym, co minęło i taka tęsknota za światem, którego już nie ma.
Kiedyś wspólnie z dziadkiem i tatą poszukiwałam przodków i w końcu stałam się takim rodzinnym genealogiem. Śledząc metryki odkryłam wiele ciekawych faktów. Interesowała mnie również rodzinna historia – jeździłam na Wołyń, gdzie urodził się mój dziadek, spisywałam świadectwa ludzi, którzy znali moją rodzinę. Wiele czytałam, oglądałam filmy, seriale z wątkami historycznymi. Lubię odkrywać historię, a także wplatać ją w swoje powieści. Tym razem faktycznie poszłam o krok dalej w swojej twórczości, bo umieściłam swoich bohaterów w czasie pierwszej wojny światowej, co nie zdarzyło mi się nigdy wcześniej.
MK: Bohaterka książki Florka od dzieciństwa zna swojego narzeczonego Mateusza. Czy w trakcie pisania miała Pani wątpliwości, co powinna zrobić?
AS: To prawda. Florka i Mateusz przyjaźnią się od wielu lat i znają się, jak przysłowiowe ,,łyse konie”. Wszystkim, nawet samej Florce wydaje się, że jej związek jest idealny, a jednak zaczyna pojawiać się na nim rysa. Jej serce konfliktuje się z rozumem. Florka doświadcza na własnej skórze tego, jak bardzo nieprzewidywalne jest życie, i że czasem trzeba zboczyć z obranego kierunku, by odnaleźć siebie i swoje szczęście…
Nie miałam jednak żadnych wątpliwości, jak powinna potoczyć się ta historia. Od początku planowałam właśnie takie zakończenie.
MK: Udany biznes, kochający narzeczony, wierna przyjaciółka… Wielu marzyłoby o takim życiu… A jednak Florce czegoś brakuje.
AS: Na tym „idealnym” życiu Florki pojawia się rysa. Być może zawsze tam była, lecz splot pewnych wydarzeń sprawia, że Florka zaczyna ją dostrzegać. Myślę, że często w życiu zdarza się bardzo podobnie. Ludzie wmawiają sobie, że coś jest dla nich dobre, nie słuchają głosu płynącego z wnętrza, bo świat oczekuje od nich czegoś zupełnie innego. Często tak trudno jest pójść własną życiową ścieżką, bo wówczas można zawieść innych. Florka uczy się właśnie tego - by rozeznawać i wybierać własne szczęście.
MK: Florka nie pamięta swojej mamy. Sądzi Pani, że taką pustkę może cokolwiek wypełnić? Jak z tym bólem radzi sobie bohaterka?
AS: Florka ma przy sobie kochającą babcię, która ją wychowała. To ona zastąpiła jej matkę, gdy ta odeszła. Dziewczyna wydaje się z tym pogodzona, żyje swoim życiem. Czuje ogromną wdzięczność w stosunku do babci, bo zdaje sobie sprawę, że gdyby nie jej poświęcenie, trafiłaby do przytułku. Ta świadomość też wpływa na jej życiowe wybory, potrzeba odwdzięczenia się, tkwi głęboko w niej.
Myślę, że w sercu człowieka bywają pustki, które trudno jest czymkolwiek wypełnić. Choć to trudne, trzeba nauczyć się z nimi żyć. One będę czasami boleśnie dawały o sobie znać, ale w pewnym sensie mogą się też stać naszą siłą.
MK: Kacper Muszyński to wschodzącą gwiazda kina. Czy tworząc go, inspirowała się Pani jakimś konkretnym polskim aktorem?
AS: W pewnym sensie miałam takie inspiracje, ale Kacper jest w pełni postacią fikcyjną. Zależało mi na tym, żeby stworzyć bohatera, który złamie uprzedzenia Florki i pokaże jej, że nie wszystko jest takie, jak ona sądzi. Kacper to człowiek, który osiągnął wiele. Ma sławę, pieniądze, jego kariera rozwija się w zawrotnym tempie, a jednak i na tym jego „idealnym” życiu pojawia się rysa. Zarówno on jak i Florka muszą spojrzeć w głąb swoich serc i zmierzyć się z prawdą o sobie.
MK: Poznanie Kacpra namieszało w życiu Florki. Spotkanie przystojnego aktora i szansa na wielką karierę to marzenie wielu… Ale czy przepis na szczęście?
AS: Faktycznie, zdawać by się mogło, że to coś wspaniałego, wprost spełnienie marzeń, tymczasem dla Florki oznacza to życiowe trzęsienie ziemi. W pewnym sensie ona wolałaby, żeby ta jej przygoda na planie filmowym nigdy się nie wydarzyła. Wtedy mogłaby dalej wieść swoje spokojne, poukładane życie, o który wmawiała sobie, że jest szczęśliwe. Tymczasem zostaje zmuszona, by zmierzyć się z samą sobą i dylematem odnośnie tego, czego oczekują od niej inni, a czego ona tak naprawdę chce. Czasem spojrzenie prawdzie w oczy jest najtrudniejszym wyzwaniem.
MK: Jednym z najciekawszych wątków Pani książki są te związane z suknią ślubną. ,,Dziedziczenie” sukni ślubnej to piękny i symboliczny motyw…
AS: Tak, suknia ślubna jest tu łącznikiem pomiędzy przeszłością i teraźniejszością. A właściwie również przyszłością. Pokazuje, że pokolenia przemijają, a jednak ludzie, którzy żyli na przestrzeni wieków niewiele się od siebie różnią. Czasy się zmieniają, ale ludzkie pragnienia, dramaty, marzenia, uczucia – pozostaję te same.
MK: W sukni ślubnej Florka odkrywa tajemnicze zapiski. Skąd pomysł na historię Lidii?
AS: Losy Lidii są fikcyjne, jednak inspiracją do stworzenia jej postaci, były dla mnie autentyczne historie kobiet, które w czasie pierwszej wojny światowej wstępowały w męskim przebraniu do Legionów Polskich. Ogromnie zafascynowała mnie ich odwaga i determinacja. To były kobiety, które podstępnie przedostawały się w szeregi armii, ścinały włosy, maskowały kobiece kształty pod mundurem, walczyły ramię w ramię z mężczyznami, znosiły trudy żołnierskiego życia, a przy tym kochały, tęskniły, płakały, marzyły… To były ukryte pod męskimi przebraniami i fałszywi dokumentami ciche bohaterki.
MK: Czy jej historia była inspirowana prawdziwą postacią?
AS: Losy Lidii są fikcyjne, jednak inspirowane historią wielu kobiet. Pisząc moją powieść natknęłam się na bardzo wartościową książkę autorstwa Stanisława M. Jankowskiego o tytule „Dziewczęta w maciejówkach”. To była skarbnica wiedzy i zbiór prawdziwych historii polskich bohaterek.
MK: Czy wątek Legionów Piłsudskiego i Radka był dla Pani ważny emocjonalnie?
AS: Tematyka Legionów również jest mi bliska. Przejmujące jest dla mnie to, że historia zmusiła Polaków, by stawali po różnych stronach barykady i walczyli przeciwko sobie. Radko jest przykładem takich historycznych zawiłości. Pochodził z mieszanej rodziny, jego matka była Polką, ojciec Rosjaninem, a on sam musiał rozeznać swoją tożsamość i opowiedzieć się po jednej ze stron.
MK: Lubimy pozłacać II Rzeczpospolitą, ale los kobiet w tamtym okresie nie należał do najłatwiejszych, co wyraźnie przebija się w Pani powieści. Mimo to Lidia wykazuje się niezwykłą determinacją…
AS: To były trudne czasy dla kobiet, które nie mogły jeszcze o sobie w pełni decydować. Nie były dopuszczane do wielu dziedzin życia społecznego. Musiały żyć zgodnie z konwenansami, narzucanymi na nich zasadami i oczekiwaniami innych. Pomimo tych niesprzyjających okoliczności kobiety, tak jak Lidia potrafiły iść „po swoje”, z siłą, której mógłby im pozazdrościć niejeden mężczyzna. Walczyły o to, w co wierzyły.
MK: Jej wybory inspirują Florkę?
AS: Myślę, że historia Lidii jest dla Florki ważną wskazówką, pomaga jej odnaleźć siłę i zmierzyć się z własnymi dylematami.
MK: Gdyby Florka mogła porozmawiać z Panią jako autorką, jakie zadałaby Pani pytanie?
AS: Być może: „Dlaczego tak bardzo pokomplikowałaś mi życie?” A tak poza tym, to ja z chęcią zapytałabym Florkę o wiele rzeczy. To bardzo odważna i mądra młoda kobieta, która szuka w swoim życiu szczęścia. Myślę, że i Czytelnicy wyciągną z jej historii jakieś inspiracje dla siebie.
MK: Co dla Pani oznacza „szczęśliwe zakończenie”?
AS: Szczęśliwe zakończenie to takie, w którym bohater dokonuje wyborów w zgodzie z samym sobą. Chyba najbardziej szczęśliwym człowiekiem jest ten, kto potrafi żyć w zgodzie z własną duszą.
MK: Pracuje Pani nad kontynuacją ,,Dziewczyny z herbaciarni”. Zdradzi Pani kilka szczegółów?
AS: Tak, już niedługo pojawi się druga część „Dziewczyny z herbaciarni”. Muszę przyznać, że absolutnie nie planowałam kontynuacji tej historii, ale powieść została bardzo ciepło przyjęta przez Czytelników i pojawiły się głosy, że chcieliby poznać dalsze losy bohaterów. Podjęłam więc decyzję, by napisać kolejną cześć, tym razem będzie to jednak powieść dwuwątkowa. Z jednej strony poznamy dalsze losy Angeliki i jej synka Tomka, a z drugiej… Z drugiej cofniemy się do przeszłości, by poznać historią pierwszego właściciela medalionu z herbem. Karla von Wartenburga.
MK: Dziękuję za rozmowę.



