Biuro Obsługi Klienta +48 22 308 66 55 - Pn-Pt 8:00-14:00 - DARMOWA DOSTAWA już od 199 PLN
2026-01-27

Nowa książka Agaty Sawickiej ,,Kim jesteś, Saro?”. Rozmowa przed zbliżającą się premiery powieści.

 KIM JESTEŚ, SARO?

Magda Kaczyńska: W lutym 2026 r.  ukaże się w Szarej Godzinie Pani kolejna książka Kim jesteś, Saro?.  Dlaczego to kobiety stanowią centralne postaci w Pani książkach?

Agata Sawicka: Bardzo się cieszę, że wkrótce ukaże się moja kolejna powieść w Szarej Godzinie. Uwielbiam pisać o kobietach, o ich wachlarzu emocji, wielowymiarowości, sile i walce o szczęście. Zdecydowanie łatwiej przychodzi mi kreowanie postaci kobiecych, pewnie dlatego, że sama jestem kobietą. Emocje, o których piszę, są mi znane, ubieram je w fabularną otoczkę i staram się przedstawić tak, żeby czytelnik również mógł je poczuć.    

 pol_pm_Kim-jestes-Saro-536732_1

MK: Co najbardziej fascynuje Panią w tworzeniu kobiecych bohaterek?

AS: W tworzeniu kobiecych bohaterek najbardziej fascynują mnie emocje. Sama również jestem bardzo emocjonalną i wrażliwą osobą, myślę, że właśnie dlatego dość łatwo przychodzi mi wczuwanie się w przeżycia i uczucia drugiego człowieka. Bardzo lubię tworzyć postaci kobiece, które przechodzą jakąś wewnętrzną przemianę, odnajdują w sobie siłę, walczą o swój los, swoje szczęście. Cieszę się, że mogę im towarzyszyć w tej drodze. Sama również uczę się wiele od swoich bohaterek. Pamiętam taką sytuację, gdy przeżywałam jakieś własne rozterki, o których zwierzyłam się mamie, a ona mi powiedziała, żebym zaczerpnęła radę ze swoich książek. Coś w tym jest :D

 

MK: Bohaterkę ,,Kim jesteś Saro” poznajemy, gdy ucieka w panice przed mężczyzną…

AS: Tak, odkąd Sara wybudziła się po wypadku, prześladuje ją koszmar o ucieczce przed nieznanym mężczyzną. Jednak od samego początku kobieta zastanawia się, czy aby na pewno jest to tylko sen, czy jednak jakieś wspomnienie. Sara niczego nie pamięta sprzed wypadku, lecz emocje powracają do niej jak żywe: paraliżujący strach i bezradność. 

MK: W szpitalu okazało się, że ma amnezję. Myśli:  Jestem dla siebie obcą osobą. Bezimienną. Bez przeszłości. Bez jakiejkolwiek historii. Czuję się jak więzień we własnym ciele i umyśle…

AS: Nie było mi łatwo wyobrazić sobie, jak czułaby się osoba, która nagle zupełnie straciła pamięć, a co za tym idzie również swoją tożsamość. Sara nie wie, kim jest, ani jak układało się jej życie przed wypadkiem. Budzi się w szpitalu pewnego dnia i jest zmuszona rozpocząć życie od nowa, samotnie, w zupełnym oderwaniu od przeszłości. Bardzo przeżywa fakt, że nikt nie zgłosił jej zaginięcia i jej nie szuka. Tak, jakby była na świecie zupełnie sama.  Siłę, by stanąć po wypadku na nogi i pójść do przodu musi odnaleźć tak naprawdę wyłącznie w sobie.

 

MK: Dramatyzmu tej sytuacji dodaje fakt, że śni koszmary…

AS: Tak, senny koszmar nieustannie do niej powraca. Sara ucieka przed nieznanym mężczyzną, czuje paraliżujący strach, wybiega na ulicę i ostatnim, co widzi to światła reflektorów nadjeżdżającego samochodu. 
Wkrótce jednak, gdy przeprowadza się do starej chatki w parafialnym ogrodzie, zaczynają nawiedzać ją kolejne sny. Sny, które łącza Sarę z przeszłością kogoś zupełnie innego…

 

MK: Czy może istnieć coś bardziej przerażającego niż utrata pamięci?  A może jest w tym coś kuszącego?

AS: Myślę, że utrata pamięci to bardzo trudne doświadczenie. Człowiek zostaje nagle zupełnie oderwany od przeszłości, wspomnień i własnej tożsamości. Musi się czuć potwornie zagubiony. Jestem osobą, dla której tożsamość, rodzinna historia, pamięć o pochodzeniu i przodkach są naprawdę ważne. Gdybym nagle to wszystko utraciła, czułabym się właśnie tak jak Sara w mojej powieści. Z drugiej jednak strony, faktycznie utrata pamięci niesie ze sobą możliwość, by zacząć wszystko od nowa, bez żadnych obciążeń. Na kartach powieści padają słowa: „Wiesz, ilu ludzi oddałoby wszystko, aby zapomnieć o przeszłości i móc zacząć wszystko od nowa?”. Wydaje mi się, że mogą być zaskakująco prawdziwe.

 

MK: Po wyjściu ze szpitala Sara trafia do ośrodka dla bezdomnych kobiet. Przeżywa tam upokorzenia i strach. Była Pani w takim miejscu? A może czytała Pani jakieś relacje?

AS: Nie byłam w ośrodku dla bezdomnych, ale podczas pracy nad książką, czytałam trochę na ten temat. Dla bohaterki mojej powieści ośrodek dla bezdomnych staje się pułapką a nie schronieniem. Jednocześnie nie ma dokąd pójść, gdzie się podziać… Tylko że to, co Sara tam przeżywa może się dziać tak naprawdę wszędzie: w szkole, w domu, może w pracy… To chyba jest najbardziej przerażające, prawda?

 

MK: Pewnego dnia odwiedza parafialny ogród. I los się do niej uśmiecha…

AS: Tak, to właśnie w tym ogrodzie, w otoczeniu przyrody Sara stopniowo odzyskuje spokój i zaczyna budować nowe życie. Ogród przynosi jej ukojenie, ale też za sprawą jaśminowca łączy ją z pewną tajemniczą historią sprzed lat…
Dodam jeszcze, że inspiracją do napisania historii Sary był dla mnie ogród parafialny w Mikołowie-Bujakowie. Jest to jedno z tych miejsc, do których uwielbiam wracać. Jest w tym ogrodzie coś, co przyciąga mnie jak magnes. Urocze ścieżki, otoczony roślinnością staw, a do tego tabliczki z inspirującymi cytatami. Bardzo podoba mi się również drewniany dom położony pośrodku tego ogrodu. Zawsze zastanawiałam się, kto tam może mieszkać i tak zaczęła powstawać w mojej głowie historia Sary – dziewczyny z tajemniczą przeszłością.

 

MK: Wierzy Pani, że domy noszą w sobie pamięć osób, które w nich żyły wcześniej?

AS: Tak, zdecydowanie w to wierzę, a może jednak bardziej w to, że świat żyjących i tych, którzy już odeszli nieustannie się przenikają. Człowiek nie pojawia się na świecie znikąd, ma swoją przeszłość, przodków, tożsamość, jednocześnie kształtuje swoje życie i częściowo wpływa również na przyszłe pokolenia.
Ślady przeszłości można odnaleźć wszędzie. Ja osobiście mam wielki sentyment do starych domów. Wprost je uwielbiam. Uważam, że stare domy mają swoją duszę, klimat, historię… Zawsze powtarzam mężowi, że chciałabym w takim domu zamieszkać, a on nieustannie odpowiada mi wtedy, że szybko bym tego pożałowała 😊 Cóż, często w praktyce stare domu wymagają ogromnych nakładów finansowych i nie zawsze opłaca się je remontować. Mimo wszystko chciałabym w takim kiedyś zamieszkać.

 

MK: Wraz z Sarą odkrywamy krok po kroku losy Ziemowita i Anny. Czy ta opowieść to fikcja, a może inspirowała się Pani jakąś prawdziwą historią?

AS: Historia Ziemowita i Anny jest fikcją literacką, puściłam wodze fantazji i ci bohaterowie nie mają swojego odzwierciedlenia w rzeczywistości, choć taka historia naprawdę mogłaby się wydarzyć. Opowieść o samotności, miłości, lękach… Myślę, że każdy w tych postaciach może odnaleźć kawałek siebie.

 

MK: Praca w ogrodzie działa jak balsam na Sarę. Ma Pani ogród? Wierzy Pani w dobroczynną moc natury?

AS: Niestety, obecnie nie mam własnego ogrodu, mieszkam na czwartym piętrze czteropiętrowego budynku. Dodatkowo nie mam ręki do roślin, naprawdę. Wierzę jednak w dobroczynną moc natury, kocham przebywać wśród przyrody, bo tam moja dusza odpoczywa. Kiedy mieszkałam jeszcze w rodzinnym domu na wsi, często po powrocie z zatłoczonych, hałaśliwych Katowic, gdzie studiowałam, wybierałam się na spacer albo na rowerową przejażdżkę. Siadałam na ulubionym mostku na Świerczyńcu i wsłuchiwałam się odgłosy natury, podziwiałam zachód słońca, odpoczywałam… Zachwycałam się latającą obok ważką i pająkiem, który codziennie o tej samej porze spacerował po mostku. W takich okolicznościach najlepiej obmyślało mi się fabułę powieści. Teraz, w mieście, na osiedlu, strasznie brakuje mi tego spokoju, tej przyrody, dlatego jednym z moich marzeń jest własny dom jednorodzinny i ogród.

 

MK: W życiu Sary pojawia się najpierw Michał, potem Hubert. Obaj wydają się opiekuńczy i zainteresowani losem Sary… 

AS: Tak, Michał ratuje Sarę z opresji, pomaga jej, gdy najbardziej tego potrzebuje. To trochę za jego sprawą trafia do ogrodu. Tam natomiast poznaje Huberta, lecz on wydaje się być dla niej niedostępnym. Czy dziewczyna zaufa właściwemu człowiekowi? Czy któryś z tych mężczyzn skradnie jej serce, a może będzie dla niej zagrożeniem? Tego nie mogę zdradzić, ale z pewnością Sarę czeka wiele rozterek.

 

MK: Przemoc niesie wiele, często nieoczywistych, konsekwencji. Jak Pani ,,rozmawiało się” z bohaterką, która jej doświadczyła?

AS: Lubię podejmować w sowich książkach trudne tematy. Przemoc jest jednym z nich, niestety ciągle bardzo aktualnym. Ciężko znaleźć człowieka, który nigdy nie doświadczyłby przemocy w jakiejś jej formie. Może było to w domu, może w szkole, albo w jeszcze innym środowisku.
W powieści Kim jesteś, Saro? pojawia się motyw przemocy oraz toksycznej relacji. Może mieć ona różne oblicza, nie tylko te pełne agresji, lecz również to subtelne, gdy ktoś uzależnia się od drugiej osoby, a miłość od tragedii dzieli tylko krok.

 

MK: Opisy toksycznych relacji w Pani książce są przejmująco realistyczne. Jak Pani przygotowywała się do pisania tych scen?  

AS: Pisanie tych scen było dla mnie ciekawym wyzwaniem. Szczerze mówiąc, nie przygotowywałam się do nich w jakiś szczególny sposób. Jestem osobą, która chłonie emocje i odczuwa je całą sobą. Artykuły, które czytam, filmy, które oglądam, czy sytuacje z życia zostają we mnie, przetwarzam je i w odpowiednim momencie przelewam na papier.

 

MK: Wierzy Pani, że można uwolnić się od traumy?

AS: Wierzę, że z traumą można nauczyć się żyć. Przeszłości nie da się wymazać, ciężko jest zapomnieć, ale to właśnie ona nas ukształtowała. Sprawiła, że staliśmy się tym, kim jesteśmy, że znaleźliśmy się w konkretnym miejscu naszego życia. W pewnym momencie nawet trauma może stać się naszą siłą.

 

MK: Jak udało się Pani połączyć elementy obyczajowe, psychologiczne i sensacyjne? Ton nostalgiczny i mroczny?

AS: Gdy zaczynałam pisać tą powieść, nie do końca wiedziałam, że pójdzie w takim właśnie kierunku. Dałam się poprowadzić bohaterom, swojej wyobraźni, emocjom… To była prawdziwa przygoda i trochę taki eksperyment twórczy. Zależało mi jednak na tym, żeby ta powieść była owiana tajemnicą, żeby przenikały się ze sobą dwa światy: ten teraźniejszy i przeszły. To chyba najbardziej mroczna i tajemnicza z moich powieści.

 

MK: Pracuje Pani nad kolejną książką?

AS: Tak, ciągle tworzę coś nowego. Pisanie to moje wielka pasja, ale też moja siła. Dzięki twórczości mogę dać upust kłębiącym się we mnie emocjom, oderwać się od szarej codzienności i problemów. Kiedy zaczynam prace nad jakąś powieścią, naprawdę nią żyję. Czasem ciężko się ze mną dogadać w realnym życiu, bo jestem trochę bardziej tam – w świecie moich bohaterów. Mam w domu dwójkę małych dzieci, dlatego najczęściej piszę wieczorem, nocą, albo wczesnym rankiem. Kocham tą moją pracę.

 

AS: Chyba mogę zdradzić, że jeszcze w tym roku ukaże się w Szarej Godzinie jeszcze jedna moja powieść.

MK: Dziękuję za rozmowę

  601365821_1669863924396730_1692962947926087359_n-photoaidcom-cropped

Agata Sawicka  -  z wykształcenia politolożka, ale jej pasją od najmłodszych lat jest pisanie. Szuka inspiracji w opowieściach najbliższych. Kocha podróże – zarówno w rzeczywistości, jak i na kartach książek. Jest przekonana, że w każdej rodzinie istnieją tajemnice, które należy odkryć. W 2025 r. pod skrzydłami Szarej Godziny ukazała się powieść Dziewczyna z herbaciarni
(zdjęcie autorki pochodzi z jej profilu w portalu Facebook)

 

pixel